• - - - -

Paulina Ledna jest jednym z największych odkryć pierwszej edycji Mam talent. Utalentowana 15-latka zachwyciła jury i chociaż w finale skryptu nie zajęła wysokiego miejsca można się było domyślić, że show-biznes prędko się o nią upomni. No i się upomniał. Lenda dostała już pierwszą chałturę (jeszcze przed pierwszym rzeczywistym koncertem - kiepski sygnał). Wystąpi na imprezie sylwestrowej w hotelu “Jan Paweł II” we Katowicach. Na zdjęciach widać, że zaangażowano ją tam chyba w ostatniej chwili. Jej nazwisko wisi na ścianie doczepione z boku. Pewnie zdecydowano się na nią, bo zrezygnował ktoś trochę droższy. Rozumiemy, że dziewczyna jest głodna sukcesu, niemniej jednak powinna chyba spokojnie poczekać na sensowne oferty. Kto jak kto, ale ona akurat ma czas. Miejmy nadzieję, że nie wypełni się “klątwa Wojewódzkiego”, którą rzucił na nią w programie.

 Mam talent to w powszechnym odczuciu najbardziej naturalny i spontaniczny z kodów rozrywkowych. Niestety, nie wszystko, co w telewizji wygląda szczerze i kolorowo, jest takim de fakto. Jeden z uczestników programu postanowił opowiedzieć, jak wyglądały faktycznie castingi. Na stronie tvn-got-talent opisuje różnorodne manipulacje producentów (niektóre zabawne, inne mniej) i to jak byli traktowani uczestnicy, którzy musieli czekać wiele godzin na ludzi którzy rzeczywiście na tym programie skorzystają (i zarobią), czyli jury. Zaczęło się od tego, iż otrzymałem maila z zaproszeniem do programu. Pomyślałem - czemu nie? - wspomina uczestnik. 24 maja udaliśmy się z kolegą na casting do Warszawy, gdzie po występie opinie jurorów były pozytywne, a 16 czerwca otrzymaliśmy wiadomość o tym, iż przeszliśmy do następnego etapu.

This entry was posted on Wednesday, February 23rd, 2011 at 1:00 am and is filed under Blogi. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply